Zastanów się która lektura obowiązkowa została zobrazowana na każdej planszy w każdy tytuł i autora Wyjaśnij związek ikon z treścią. Uwaga jeden obrazek Spośród sześciu na każdym arkuszu nie ma związku z tekstem w który?. Do każdej innej lektury obowiązkowej można go dopisać podaj jej tytuł i autora i uzasadnienie.
Letnia propozycja. Vi Keeland Wydawnictwo: Niegrzeczne książki literatura obyczajowa, romans. 392 str. 6 godz. 32 min. Szczegóły. Inne wydania. Kup książkę. Wystarczy jedno lato, aby się zakochać. Ile czasu potrzeba, by zapomnieć? To była najbardziej szalona randka w ciemno w życiu Georgii.
Powieść "Idiota" to jeden z najważniejszych utworów Fiodora Dostojewskiego. To przypowieść o bezgranicznym opętaniu miłością, które może prowadzić do zniszczenia kochanej osoby. Dostojewski bada mroczne tajniki duszy, jednocześnie zachęcając do poszukiwania piękna jej wnętrza, chrześcijańskiej caritas, miłości
Zemsta, mimo że jest książką niemal 200-letnią, wciąż bawi i zaskakuje. Jej tematyka jest bowiem uniwersalna, a humor ponadczasowy. Warto zatem poznać treść i formę tego świetnego utworu Aleksandra Fredry. Dowiedz się więcej o Zemście Aleksandra Fredry z naszej platformy Equrs.pl. [lwptoc]
Szukając alternatyw AirTag, Płytka Pro to fantastyczna opcja dla każdego, kto korzysta z Androida lub iPhone’a. Jednym z pionierów na rynku trackerów jest Tile, a jednym z ich najlepszych produktów jest Tile Pro. Możesz szybko śledzić swój przedmiot za pomocą aplikacji Tile, jeśli masz Tile Pro przymocowanego do kluczy, torby lub
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Spis treści Córka: 1 Czary: 1 2 3 Czas: 1 2 Kobieta: 1 Marzenie: 1 Matka: 1 Ojciec: 1 Opieka: 1 Przebranie: 1 Przemiana: 1 2 Strój: 1 2 3 Święto: 1 Uroda: 1 Zabawa: 1 2 Zazdrość: 1 Kopciuszektłum. Oskar Hedemann 1Córka, Ojciec, Matka, Kobieta, ZazdrośćDawno, dawno temu… 2…był sobie pewien szlachcic, który ożenił się po raz drugi. A poślubił najdumniejszą i najbardziej wyniosłą kobietę, jaką kiedykolwiek widziano. Miała ona dwie, we wszystkim do niej podobne córki. Szlachcic ów także miał córeczkę z pierwszego małżeństwa. Była to czuła i dobra dziewczyna; dobroć tę przejęła po swojej matce, osobie najlepszej w świecie. Jeszcze nie skończyło się wesele, a już macocha zaczęła się okrutnie złościć na dziewczynkę. Nie potrafiła bowiem znieść pięknych zalet tej małej, wobec których jej własne córki wydawały się jeszcze bardziej wredne. Macocha obarczała ją więc najpodlejszymi zajęciami w domu. 3Dziewczynka musiała zmywać naczynia i czyścić schody. Sprzątała też komnaty, zarówno samej Jaśnie Pani, swej macochy, jak i jej córek. Sama spała na poddaszu, na wstrętnym słomianym sienniku, zaś jej siostry mieszkały w pokojach z parkietem, gdzie miały najmodniejsze łóżka i lustra, w których mogły się przeglądać od stóp do głów. 4Biedna dziewczyna cierpliwie znosiła wszystko i nie śmiała poskarżyć się ojcu. Pewnie by ją zbeształ[1], gdyż jego nowa żona panowała nad nim całkowicie. Kiedy dziewczyna skończyła już codzienną pracę, szła zaszyć się w kąciku, tuż, tuż przy kominku. Garnęła się jak najbliżej ciepłego ognia, aż czasem siadała w popiele. Dlatego też w tym domu przezywano ją zwykle Kocmołuszkiem. Młodsza z sióstr, która nie była tak niegodziwa jak starsza, nazywała ją Kopciuszkiem. Tymczasem Kopciuszek, chociaż marnie i biednie odziana, była stokroć piękniejsza od swych sióstr, mimo że te miały przecudowne stroje. 5Strój, Święto, ZabawaPewnego razu zdarzyło się, że syn króla wydawał bal, na który zaprosił wszystkich ważnych i szanowanych ludzi. Zaproszono więc również obydwie panienki, gdyż rodzina ta była wielce poważana w całym kraju. Czym prędzej więc obie siostry ochoczo zajęły się przymierzaniem ubrań i fryzur, w których wyglądałyby najpiękniej. Kopciuszek zaś, obarczona kolejną powinnością[2], musiała prasować ich szaty, a najgorsze było plisowanie rękawów sukienek. W domu rozmawiano tylko o tym, jak też się siostry ubiorą. 6— Ja — powiedziała starsza — włożę mój czerwony, aksamitny strój i ozdobię go na angielską modłę. 7— A ja — powiedziała młodsza — będę miała na sobie zwykłą spódnicę. Za to włożę płaszcz w złote kwiaty i diadem z diamentami, co nie ujdzie, jak sądzę, niczyjej uwadze[3]. 8Posłano po słynną modniarkę[4], żeby uszyła czepeczki z podwójną falbanką. Kazano też zakupić mankiety u znanej koronczarki[5]. Siostry wezwały Kopciuszka, aby zapytać ją o radę, gdyż wiedziano, że dziewczyna ma doskonały gust. Kopciuszek doradzała najlepiej jak mogła. Nawet zaproponowała, że ułoży im włosy, na co siostry chętnie się zgodziły. Gdy się tym zajęła, rzekły do niej: 9— Kopciuszku, a może i ty zechciałabyś pójść na bal? 10— Moje panie, pytając o to, wyśmiewacie się tylko ze mnie, niestety. Wiem przecież dobrze, że nie dla mnie ten bal. 11— No tak, masz rację. Wszyscy by się śmiali, gdyby ujrzeli, że Kocmołuch wybiera się na bal. 12Za takie słowa każdy, ale to każdy uczesałby je krzywo. Jednak nie Kopciuszek. Ona miała dobre serce, więc ułożyła im włosy pięknie i gładko. 13Przez prawie dwa dni nic nie jadły, tak były przepełnione radością. Aby zwęzić im talię, zaciskano tak mocno tasiemki gorsetów[6], że zerwano ich ze dwanaście. A córki macochy wciąż przeglądały się w lustrze. 14Marzenie, Czary, PrzemianaAż wreszcie nastał szczęśliwy dzień; panienki wyruszyły na bal, a Kopciuszek śledziła je wzrokiem tak długo, jak tylko mogła. Kiedy już znikły jej z oczu, zaczęła płakać. Widząc, jak Kopciuszek płacze, jej chrzestna matka zapytała, co jej dolega. 15— Tak bardzo bym chciała… Tak bardzo bym chciała… — i Kopciuszek zanosiła się takim płaczem, że nie mogła dokończyć zdania. 16Matka chrzestna, która była też wróżką, zapytała wtedy: 17— Pewnie bardzo chciałabyś pójść na bal, prawda? 18— Tak, ale niestety… — westchnęła Kopciuszek. 19— A czy będziesz grzeczną dziewczynką? — zapytała matka chrzestna. — Jeśli tak, sprawię, że się na nim znajdziesz. 20Zaprowadziła Kopciuszka do jej pokoju i powiedziała: 21— Idź teraz do ogrodu i przynieś mi dynię. 22Kopciuszek pobiegła natychmiast wybrać najładniejszą z dyń i przyniosła ją swojej matce chrzestnej. Nie wiedziała jednak zupełnie, w jaki sposób ta dynia pomoże jej pójść na bal. Matka chrzestna wydrążyła dynię, zostawiając tylko skórkę, po czym dotknęła ją różdżką. Wtedy dynia natychmiast przemieniła się w piękną, złotą karocę. Potem wróżka zajrzała do zastawionej przez siebie pułapki na myszy. Znalazła w niej sześć żywych zwierzątek. Poleciła Kopciuszkowi, by ta podniosła drzwi pułapki i każdą myszkę, która z niej wychodziła, dotykała delikatnie swą różdżką. Wówczas mysz zamieniała się w pięknego rumaka. Tak powstał wspaniały zaprzęg złożony z sześciu rączych koni o niezwykłym, mysioszarym umaszczeniu[7]. 23Kiedy zaś wróżka zastanawiała się, skąd wziąć stangreta[8], Kopciuszek odezwała się: 24— Zobaczę, czy w tej drugiej pułapce nie ma aby jakiegoś szczura. Mogłybyśmy z niego zrobić stangreta. 25— Masz rację — powiedziała matka chrzestna. — Idź i zobacz. 26Kopciuszek przyniosła zatem pułapkę, w której miotały się trzy duże szczury. Wróżka wybrała z nich jednego, wyróżniającego się długim, dostojnym zarostem. Kiedy dotknęła go różdżką, wnet zamienił się w grubego stangreta. A wąsy jego należały do najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziano. 27Wtedy wróżka rzekła do dziewczyny: 28— Idź do ogrodu, a tam, za konewką, znajdziesz sześć jaszczurek; przynieś mi je. 29Ledwie Kopciuszek przyniosła jaszczurki, wróżka od razu zamieniła je w sześciu paziów, którzy natychmiast w swoich wielobarwnych liberiach[9] dosiedli koni za karocą i stanęli za nią tak dostojnie, jakby przez całe życie nie robili nic innego. 30Wtedy wróżka rzekła do Kopciuszka: 31— No, teraz już wiesz, jak pojedziesz na bal. Cieszysz się? 32— Owszem, tak, ale jakże mam pójść na bal w moim lichym ubraniu? 33Wróżka dotknęła ją tylko swą czarodziejską różdżką, a w jednej chwili ubranie Kopciuszka zamieniło się w suknię ze złota i srebra, całą lśniącą od klejnotów. Potem dała jej parę szklanych[10], najładniejszych na świecie pantofelków. Czary, CzasGdy Kopciuszek pięknie przystrojona wsiadła już do powozu, matka chrzestna ostrzegła ją, by w żadnym razie nie wracała po północy. Powiedziała jej, że jeśli zostanie na balu choć przez chwilę dłużej, jej powóz zamieni się na powrót w dynię, konie w myszy, lokaje w jaszczurki, a jej stare ubranie powróci do dawnej postaci. Dziewczyna obiecała swej chrzestnej matce, że nie zapomni opuścić balu, nim nastanie północ. Wyruszyła zatem na bal, nie posiadając się[11] z radości. 34Królewicz, którego powiadomiono, że właśnie przybyła wielka księżniczka, której nikt z obecnych nie znał, pobiegł ją powitać. Podał jej rękę, gdy wysiadała z powozu, i zaprowadził do sali, gdzie zgromadzili się wszyscy goście. UrodaGdy weszła do sali balowej, nagle zapadła głęboka cisza, tańce ustały, skrzypce grać przestały. Wszyscy zapatrzyli się na nieznaną nikomu pannę o wspaniałej urodzie. Zewsząd dochodził jedynie pełen podziwu szmer: „Ach, jakże ona jest piękna!”. Nawet sam król, w podeszłym już przecież wieku, nieustannie na nią patrzył i mówił cicho do królowej, że dawno nie widział tak uroczej osoby. Wszystkie panie chciały przyjrzeć się z bliska jej włosom i szatom, aby następnego dnia mieć podobne, jeśli tylko uda im się znaleźć równie wyszukane tkaniny i wystarczająco zręcznych rzemieślników. 35Królewicz posadził ją na honorowym miejscu, a potem zaprosił do tańca. Tańczyła z tak nieopisaną gracją[12], że wprawiło to wszystkich w jeszcze większy podziw. Przyniesiono wykwintny posiłek. Ale królewicz nie tknął go nawet, tak bardzo był bowiem oczarowany widokiem Kopciuszka. Ona tymczasem poszła usiąść ze swymi siostrami. Rozmawiała z nimi, zasypując je tysiącem uprzejmości, dzieliła się też pomarańczami i cytrynami, którymi poczęstował ją królewicz. Siostry bardzo to wszystko dziwiło, gdyż zupełnie jej nie poznały. Kiedy tak ze sobą gawędziły, Kopciuszek usłyszała, jak zegar wybija za kwadrans[13] dwunastą. Natychmiast więc z szacunkiem pokłoniła się wdzięcznie towarzystwu i oddaliła się tak szybko, jak mogła. 36Po powrocie do domu udała się do swej matki chrzestnej i podziękowawszy jej, powiedziała, że następnego dnia chciałaby znów pójść na bal, ponieważ królewicz bardzo ją o to prosił. Gdy zajęta była opisywaniem matce chrzestnej tego wszystkiego, co wydarzyło się na balu, dwie siostry załomotały do drzwi. Kopciuszek pobiegła im otworzyć. 37— Jakże długo was w domu nie było! — powiedziała do nich, ziewając, przecierając oczy i przeciągając się tak, jakby dopiero co się obudziła. A przecież, odkąd się rozstały, ani przez chwilę wcale nie chciało się jej spać! 38— Ach, gdybyś przyszła na bal — powiedziała jedna z sióstr — nie nudziłabyś się: była tam najwspanialsza z księżniczek, najpiękniejsza, jaką kiedykolwiek widziano; wyświadczyła nam tysiąc uprzejmości, dała nam też pomarańcze i cytryny. 39Kopciuszek, z trudem powstrzymując śmiech, zapytała siostry o imię księżniczki. One zaś odpowiedziały, że imię tajemniczej księżniczki nie jest nikomu znane i że królewicz bardzo tego żałuje, i że dałby wszystko na świecie, aby dowiedzieć się, kim ona jest. Kopciuszek uśmiechnęła się i powiedziała do nich: 40— Czy jest aż tak piękna? Mój Boże, jakże jesteście szczęśliwe! A czy ja nie mogłabym jej zobaczyć? Panienko Trajkotko, proszę mi pożyczyć swój strój w kolorze żółtym, który nosi panienka na co dzień. 41— Jakże to? — odparła siostra Trajkotka. — Jeszcze czego! Pożyczać strój tak szpetnemu Kopciuchowi? Chyba bym na głowę upadła! 42Kopciuszek jednak spodziewała się tej odmowy i w sercu cieszyła się z niej. Prawdę mówiąc, znalazłaby się w sporym kłopocie, gdyby siostra zechciała jednak pożyczyć jej swoją suknię. 43Zabawa, Czas, Czary, StrójNastępnego dnia obie siostry znowu poszły na bal, a wraz z nimi Kopciuszek, lecz tym razem jeszcze piękniej przystrojona niż za pierwszym razem. Królewicz nie odstępował jej na krok i wciąż mówił do niej czułe słówka. Młoda dama nie nudziła się wcale i zapomniała, co nakazała jej chrzestna matka. Nagle, na dźwięk pierwszego uderzenia zegara zrozumiała, że to bije północ, choć przed chwilą myślała, że jest nie później niż jedenasta. Natychmiast więc wstała i pomknęła lekko jak sarna. Królewicz pobiegł za nią, lecz nie udało mu się jej złapać. Ona zaś zgubiła jeden ze swych szklanych pantofelków, który królewicz podniósł ostrożnie z ziemi. 44Kopciuszek przybyła do domu mocno zdyszana, bez karocy, bez lokajów, w lichym ubraniu. Z całej niedawnej wspaniałości nie pozostało nic prócz jednego pantofelka, takiego samego jak ten, który zgubiła na balu. Pytano stojących przy bramie strażników, czy nie widzieli wychodzącej z pałacu księżniczki. Oni jednak odpowiedzieli, że nie widzieli nikogo prócz młodej dziewczyny, bardzo nędznie ubranej, wyglądającej raczej na chłopkę niż na szlachetną panienkę. 45Kiedy jej dwie siostry wróciły z balu, Kopciuszek zapytała, czy dobrze się bawiły i czy była tam znowu ta sama urocza dama, co poprzednio. Powiedziały jej, że tak, ale że Strój, Przebranie, Przemianauciekła, kiedy nastała północ, i to tak szybko, że zgubiła jeden ze swych szklanych, najpiękniejszych na świecie, pantofelków. Powiedziały jej też, że królewicz podniósł go i wpatrywał się weń przez całą resztę balu. Z pewnością jest bardzo zakochany w pięknej osobie, do której ów pantofelek należał. 46Nie skłamały, bowiem kilka dni później królewicz kazał ogłosić, zwołując wszystkich odgłosem trąbki, że poślubi tę, której stópka pasować będzie do pantofelka. Zaczęto go więc przymierzać księżniczkom, potem księżnym i pannom z całego dworu, na próżno jednak. Zaniesiono go także dwóm siostrom, które robiły wszystko, aby włożyć stopę do pantofelka, ale żadna z nich nie była w stanie tego zrobić. 47Kopciuszek, która przyglądała się ich usiłowaniom i rozpoznała swój pantofelek, roześmiała się i powiedziała: 48— A może i ja zobaczę, czy będzie na mnie pasował? 49Siostry parsknęły śmiechem i zaczęły z niej kpić. Lecz szlachcic, który przymierzał pannom ów pantofelek, przyjrzał się bacznie Kopciuszkowi. Widząc zaś, że jest ona bardzo piękną panienką, powiedział: 50— Słusznie, tak trzeba! Mam rozkaz dać do przymierzenia pantofelek każdej dziewczynie. 51Kazał Kopciuszkowi usiąść, a już po chwili ujrzał, podstawiając do jej małej stópki pantofelek, że wsuwa się bez trudu i pasuje jak ulał. Zdumienie obu sióstr było ogromne, lecz stało się jeszcze większe, gdy Kopciuszek wyciągnęła z kieszeni drugi mały pantofelek i włożyła go na swą drugą stopę. Wtedy pojawiła się chrzestna matka Kopciuszka, która, dotknąwszy różdżką jej ubrania, uczyniła je piękniejszym od wszystkich innych strojów. 52Wówczas dopiero obie siostry rozpoznały w Kopciuszku ową piękną pannę, którą widziały na balu. Rzuciły się do jej stóp, aby prosić o przebaczenie za wszystkie krzywdy, które jej wyrządziły. Kopciuszek kazała im wstać z kolan. Potem ucałowała je i oświadczyła, że wybacza im z całego serca i prosi tylko, aby od teraz zawsze ją kochały. 53Zaprowadzono ją do królewicza ubraną w te same przepiękne szaty: on zaś odkrył, że jest jeszcze urodziwsza, niż mu się wcześniej wydawało. Kilka dni później poślubił ją. Kopciuszek, która była równie dobra, jak piękna, pozwoliła swym dwóm siostrom zamieszkać w pałacu. Jeszcze tego samego dnia wydała je również za mąż za dwóch dostojnych dworzan królewskich. Morał „Bezcennym skarbem jest piękno kobiety, 55Ono nikomu znudzić się nie zdoła; Powab i urok to jednak zalety Prawdziwie cenne, warte więcej zgoła” — Mówiła matka chrzestna do Kopciuszka. Dzięki tym radom, strojna w czar wrodzony 60Królową stała się biedna dziewuszka. (Z historii morał ten jest wywiedziony). Nadobne Panie, nie koafiur[14] czarem Ani kosztowną suknią serca się zdobywa, Wdzięk bowiem najcenniejszym wróżek darem: 65Z nim masz, co zechcesz — bezeń[15] na wszem zbywa[16]. Inny morał OpiekaDowcip, odwagę mieć, rozsądek, a jeszcze Przy tym w familii[17] zrodzić się najlepszej, Talentów moc posiadać z łaski Nieba — Zalety wielkie to bez wątpliwości; 70Lecz choćby nawet człek je miał, to przecie Aby pomyślny los zapewnić sobie w świecie, Być docenionym, wielce mu potrzeba Chrzestnych ojców lub matek rady i miłości.
Kto ma dużo czasu, ten przed maturą robi sobie powtórkę ze wszystkiego. Kto jednak nie ma czasu, bierze się tylko za to, co najważniejsze. Ale co jest najważniejsze? Właściwie to tylko trzy rzeczy: literatura wojenna, literatura miejska i literatura wiejska. Cała reszta to przypisy do wojny, miasta bądź wsi. Jak człowiek sobie wbije do głowy to, co wiąże się z jednym z tych trzech zagadnień, to murowane, że sobie poradzi z wypracowaniem na maturze. Choćby temat tego wypracowania dotyczył zupełnie nieznanej lektury, to przecież będzie się ona wiązała albo z problematyką wiejską, albo miejską, albo też wojenną. Niczego innego w literaturze nie wymyślono. A jeśli nawet wymyślono, to szkoły trzymają się od tego z daleka. A jak ktoś ma szczęście, to trafi mu się dwa w jednym, np. wieś i wojna (chociażby Potop Henryka Sienkiewicza), a wyjątkowi szczęściarze mogą nawet liczyć na trzy w jednym (chociażby Przedwiośnie Stefana Żeromskiego, gdzie miastem jest Warszawa, a wcześniej Baku i Moskwa, wsią jest Nawłoć, potem Chłodek, zaś wojna to rewolucja bolszewicka, a potem wojna polsko-radziecka). Oczywiście szczęściu można dopomóc i po prostu powtórzyć materiał tak, aby z każdej lektury wydobyć jeden ze wspomnianych motywów. Po dobrze wykonanej powtórce potem wszędzie będzie się widzieć wieś, miasto bądź wojnę. A czasem wszystko naraz. Ja, odkąd uczę języka polskiego, nie omawiałem jeszcze tekstu, który byłby o czymś innym. Nawet miłość dzielimy na wojenną (patrz np. poezja Krzysztofa Kamila Baczyńskiego), miejską (np. poezja Juliana Tuwima) i wiejską (np. poezja Bolesława Leśmiana). Pół królestwa oddam temu, kto wskaże mi utwór, który nie byłby ani wojenny, ani miejski, ani wiejski, tylko zupełnie inny. Literatura wojenna Skoro już wiemy, że lektury szkolne są tylko o trzech sprawach, możemy zacząć je powtarzać. Warto ułożyć sobie całą wiedzę tak, aby każdy typ literatury budził wiele skojarzeń. Weźmy pod uwagę np. wojnę. Sama wojna to tylko hasło. Gdy je słyszę, to od razu otwiera mi się w głowie szereg szuflad. Bo przecież wojna to naród i jego losy (pięknie ten problem został pokazany w III części Dziadów Adama Mickiewicza; mimo że bezpośrednio o wojnie nie ma za wiele, to czuć, że dzieło powstało jako reakcja na klęskę powstania). Wojna to tragizm, czyli konieczność cierpienia, upadku, klęski (o tym jest większość dzieł polskiego romantyzmu, zaś szczególnie, oprócz wspomnianych Dziadów, Nie-Boska komedia Zygmunta Krasińskiego). Niektórym wojna kojarzy się przede wszystkim z patriotyzmem, z walką o wolność kraju, z poświęcaniem szczęścia, a nawet życia. Literatura wojenna zwykle jest patriotyczna (zob. poezję Mickiewicza, Słowackiego). Wojna to bohaterowie, którzy zdobyli sławę (Iliada Homera jest pod tym względem niedoścignionym wzorem) albo też się zrehabilitowali (jak Kmicic z Potopu). Nie wszystkim się oczywiście udało. Niektórzy chcieli zrobić coś wielkiego, ale przegrali z własnymi słabościami (jak Kordian, tytułowy bohater dramatu Juliusza Słowackiego). Oczywiście wojna znaczy przede wszystkim śmierć (niezrównany w ukazywaniu śmierci jest Szekspir, nic więc dziwnego, że w Makbecie i Hamlecie są zawarte epizody wojenne). Prawdę mówiąc, to niewiele jest utworów, w których nie pojawia się motyw wojny, nawet w poezji Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego mowa jest o wojnie, którą wiedziemy z własnym ciałem i z szatanem (zob. sonety tego barokowego poety). A jeśli już jesteśmy przy wojnie ukazywanej nie dosłownie, lecz metaforycznie, to najlepszym przykładem jest oczywiście Dżuma Alberta Camusa. Ta powieść to świetny przykład literatury wojennej (ale zakamuflowanej) oraz miejskiej (akcja dzieje się w Oranie). Gdyby ktoś chciał powtórzyć motyw wojny w literaturze, daję słowo, że musiałby powtórzyć wszystko. Zbierając zatem informacje o wojnie w wybranych lekturach, przy okazji powiększamy wiedzę o każdym innym dziele. Jeśli wiemy, z czym związana jest wojna w jakimś utworze (np. z cierpieniem, tragizmem, bohaterstwem, rehabilitacją, śmiercią itd.), będziemy potrafili dokonać interpretacji także dzieła nieznanego. Po prostu poszukamy w nim tych samych cech, które znamy z innych utworów. Powtarzanie motywami jest najlepszym sposobem przygotowywania się do matury pisemnej. A spośród motywów liczą się właśnie te trzy: wojna, miasto i wieś. Literatura miejska Balzaka), lub metaforycznie, w czym najlepsi są Rosjanie (chociażby Fiodor Dostojewski). Także polscy pisarze nie pozostali obojętni na tę tematykę, mimo że u nas trudno o czysty temat miejski, w którym nie byłoby nic o wojnie. Stosunkowo najmniej o wojnie, a najwięcej o mieście napisał Bolesław Prus, równie czuły na krzywdę społeczną (patrz Katarynka), jak i pragnienie przekraczania granic społecznych. Wokulski, bohater Lalki, mógł zrobić wszystko, ale nie mógł zdobyć serca Izabeli Łęckiej. Ta młoda arystokratka była już poza zasięgiem jego możliwości. Chociaż Wokulskiemu, podobnie jak wielu innym ludziom, wydawało się, że granice można przekraczać dzięki pieniądzom. Stąd tyle miejsca Prus poświęcił kwestiom finansowym. Bohaterowie Lalki zarabiają i wydają krocie. Wciąż czytamy o zawrotnych sumach, które można było stracić bądź zyskać. Ale w Lalce mowa jest też o przekraczaniu granicy dzięki nauce, np. o wzbijaniu się w przestworza na materiale lżejszym od powietrza. Ale do prowadzenia badań naukowych także potrzebne są pieniądze, a gdy ich nie ma, trudno przekraczać jakąkolwiek granicę. Literatura miejska najczęściej dotyka problemu przekraczania granic. Zresztą jedno z dzieł miejskich nawet nosi tytuł Granica. Nie ma chyba ucznia liceum, który nie uczestniczyłby w lekcji poświęconej różnorodnym znaczeniom tytułowej granicy. Powieść Nałkowskiej to klasyczny przykład literatury miejskiej, chociaż warto pamiętać, że część akcji rozgrywa się na wsi, w rodzinnym domu Zenona Ziembiewicza. Jednak bohatera gna do miasta, czyli tam, gdzie łatwiej zrobić karierę, ale łatwiej też o moralne zatracenie. Literatura wiejska Intuicja mi podpowiada, że pojawi się jeden z trzech motywów, a być może wszystkie, jak było w tym roku. Być może innego wyjścia nie ma. W roku 2007 na poziomie podstawowym był temat miejski (cytuję fragment Przedwiośnia: To obce miasto stało się dla niej jeszcze bardziej obce, cudze, niepojęte, groźne, złowieszcze), a na rozszerzonym dano przykłady dzieł "dwa w jednym" (motyw miejski i wiejski). Mimo że dzieła Brunona Schulza i Gustawa Flauberta mogły być uczniom zupełnie nieznane, poradzili sobie dzięki znajomości obydwu motywów, czyli miasta i wsi. Także w drugim temacie na poziomie rozszerzonym chodziło o to samo, tzn. o miasto (Opole) w poezji Tomasza Różyckiego oraz o wieś (Soplicowo) w Panu Tadeuszu. A na poziomie podstawowym był przykład literatury wojennej (martyrologia młodzieży wileńskiej z okresu przed powstaniem listopadowym), czyli III cz. Dziadów Mickiewicza. Nic dodać, nic ująć. Na maturze liczy się tylko wojna, miasto i wieś. A wieś, jaka jest, każdy widzi. Zwykle na egzaminie są Chłopi Reymonta. Byli już po wielokroć, więc może nie w tym roku. Ale chłopi bywają uparci. Przygotowując się do matury, na wszelki wypadek nie zapomnijmy o motywie wiejskim.
„Nie piszę dlatego, że roi mi się, iż mam coś do powiedzenia. Piszę, bo jeśli tego nie robię, wszystko zdaje mi się jeszcze bardziej okropne”, wyznaje narratorka powieści Lily King „Kochankowie i pisarze”. Pisze wytrwale, na przekór rozmaitym barierom. Czy odniesie sukces? 1997 rok. Trzydziestojednoletnia Camila „Casey” Peabody, narratorka powieści Lily King Kochankowie i pisarze (na marginesie – nie wiem, czemu wydawca w ten sposób przetłumaczył oryginalny tytuł Writers&Lovers będący najwyraźniej aluzją do wspomnianej w tekście powieści Davida Herberta Lawrence’a Synowie i kochankowie) jest aspirującą pisarką. Poznajemy ją w trudnym momencie – po śmierci matki, zawodzie miłosnym i następnej przeprowadzce. Kiedyś Casey świetnie grała w golfa, zdobyła magisterium z pisania kreatywnego. Dziś wynajmuje mały zapleśniały pokój, pracuje jako kelnerka w podrzędnej restauracji, próbuje spłacić ogromny dług (tak zwaną „pożyczkę studencką”), a wreszcie walczy z wewnętrznymi demonami uosabianymi przez metaforyczne pszczoły. Ma jednak pewną broń, czy może raczej ucieczkę. Jest nią pisanie. Casey zawsze miała ambicje pisarskie – i wytrwała w nich, podczas gdy większość jej pisarskich przyjaciół stopniowo odkładała pióra. Co więcej, w obecnej sytuacji pisanie powieści ma dla niej wymiar głęboko terapeutyczny – to historia mocno inspirowana pewnym rozdziałem z życia jej matki. W ten sposób Casey spotyka się z ukochaną osobą, którą nagle utraciła. Bohaterka wybrała własną drogę życiową bez względu na konsekwencje, ale czy na pewno bilans jej życia jest dodatni? Mieszka w wynajętej norze, nie ma z kim dzielić życia (i tylko odrzuca kolejne zaproszenia na śluby zdumiona, że jej znajome „chcą uczestniczyć w płytkim mizoginistycznym rytuale, który doprowadzi do nieszczęścia”), relacje rodzinne się rozluźniły. Ponadto Casey tonie w długach, wykonuje monotonną pracę, która nie pasuje do jej wykształcenia. Wreszcie – pracuje wytrwale (w powieści sporo jest podobnych pisarskich wtrętów w rodzaju: „Najtrudniejsze w pisaniu jest codzienne zabieranie się do niego, przedzieranie przez membranę. Potem z kolei trudne jest oderwanie się od pisania”), ale nie odnotowała większych sukcesów literackich, co otoczenie nierzadko jej wytyka, przykładowo od przyjaciela brata słyszy: „- Nie mogę się nadziwić, że roi ci się, iż masz coś do powiedzenia”. Dawna koleżanka wyraża swój sprzeciw jeszcze dosadniej: „Czy nie powinnaś wreszcie wziąć się za siebie? Nie możesz oczekiwać, że wszyscy będą zawsze stosować wobec ciebie taryfę ulgową. Czas wydorośleć. Nie możesz żyć przez całe życie w swoich wymyślonych światach. Ludzie mają prawdziwe prace, w których zarabiają prawdziwe pieniądze”. Jednak coś w życiu Casey się zmienia. Poznaje dwóch bardzo różnych mężczyzn, których łączy podobna (rzecz jasna, pisarska) droga życiowa. Obaj w pewien sposób ją fascynują. Niestety, zmiany nie zawsze zwiastują coś dobrego. Czy guz, który pojawił się w ciele jest groźny? Czy Casey powinna raczej żegnać się z życiem, niż układać je sobie na nowo? Nawet niewątpliwy sukces, jakim jest ostateczne ukończenie książki, nie przynosi takiego wyzwolenia, jak sądziła: „Myślałam kiedyś, że gdy tylko wypuszczę powieść z rąk, pszczoły odlecą i będę mogła się odprężyć. Ale one są teraz jeszcze gorsze. Przez całą noc leżę w ciemności na futonie, podczas gdy one wiercą mi się pod skórą. Staram się uspakajać myślami o agentach czytających moją powieść, ale zaczynają ulegać zmianie uczucia z nią związane. Wkrótce na każdą myśl o niej pali mnie wstyd. Sześć lat i to ma być to, co mam do zaprezentowania? Próbuję utrzymać całość w głowie i nie mogę. Myślę o kilku pierwszych stronach i panika zakwita mi w piersiach, po czym roznosi się jak ogień na wszystkie kończyny”. Kochankowie i pisarze to książka, która od początku wzbudzała we mnie bardzo mieszane uczucia. Po lekturze pierwszych stron miałem wrażenie, że oto czytam kolejną wersję przygód Bridget Jones, a nie takiej lektury oczekiwałem. Raziły mnie też wtręty fizjologiczne. Jednak im głębiej wchodziłem czytelniczo w tę historię, tym bardziej moje odczucia się zmieniały. Lily King kapitalnie kreśli portret młodej kobiety, która z jednej strony jest bardzo niepewna siebie i zagubiona (z powodu dojmującej żałoby, ale nie tylko), a z drugiej – ma odwagę, aby dążyć do realizacji własnych marzeń w świecie, w którym inni idą na społecznie akceptowane kompromisy. Oczywiście i ona się waha na tej drodze, podejmuje czasem złe decyzje. Ma sporo wątpliwości, a ból po nagłej stracie matki niczego nie ułatwia: „Moja matka była prawdziwą osobą. Ja nie jestem. Miała swoje przekonania i podejmowała działania. Miała cel i wiarę. Pomagała innym. Ja nikomu nie pomagam. (…) Ja chcę tylko pisać beletrystykę. Drenuję system, wlokąc za sobą długi i marzenia. Chciałam zajmować się wyłącznie pisaniem”. Bohaterka jest w tym swoim wahaniu bardzo prawdziwa. Brak przekonania dopada ją również na gruncie pisarskim – kto z nas nie miewał takich rozterek?: „Reszta tygodnia jest kiepska. Pisanie idzie mi jak po grudzie. Każde zdanie zdaje się płaskie, każdy szczegół fałszywy. (…) Przewijam te dwieście sześć stron, które mam w komputerze i gromadzę nowe strony, które zebrały się w notesie od czasu Red Barn. Nie mogę znaleźć ani jednego fragmentu, ani jednego zdania, które są dobre. Nawet sceny, których kurczowo się chwytam, kiedy reszta zdaje się stracona (…) też jakoś zbladły. Wszystko wygląda jak długi strumień słów, który wylał się przez kogoś cierpiącego na chorobę związaną z urojeniami. Marnuję sobie życie. Marnuję sobie życie. To zdanie dudni jak bicie serca”. Wbrew tym kochankom w tytule nie mamy tu do czynienia z romansem, a raczej ciekawą powieścią psychologiczną. Ważniejsi jednak są tytułowi pisarze – bo to cudownie pisarska książka. Są tu momenty pospiesznie opowiedziane, są mocne sceny i fragmenty wręcz liryczne (ach, ten przewijający się przez powieść motyw gęsi!). Bywa zabawnie, bywa dramatycznie, nadchodzi czas nadziei i czas załamań – niczym w kalejdoskopie. Casey się po prostu kibicuje – zwłaszcza kiedy obrało się podobną drogę. Mnóstwo tu spraw pisarskich, mnóstwo literatury, bohaterowie naprawdę nią żyją. Momentami miałem wrażenie, że wkroczyłem między dobrych znajomych. Ogromnie wam polecam Kochanków i pisarzy Lily King. Mam poczucie, że znalazłem kolejną pisarską książkę-przyjaciółkę. Czy zostanie także waszą przyjaciółką? Może i wy ją pokochacie? Jak mówi Casey: „To szczególny rodzaj przyjemności i bliskości, gdy kocha się z kimś tę samą książkę”. Ma jeśli i wy chcecie wkroczyć na pisarską ścieżkę, zapraszamy na nasze kursy pisarskie. Rozpocznijcie tę wspaniałą przygodę! na was! Źródło cytatów: Lily King, Kochankowie i pisarze, tłum. Magdalena Koziej, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.
POLECANE OFERTY UŻYTKOWNICY Szafa kup / sprzedaj / wymień Ubrania 1081338Obuwie 159322Dodatki 128989Biżuteria 176158Bielizna 62445Kosmetyki 53397Męskie 16221Poszukiwane 9394Aliexpress 0 BLOGERKI szafy blogerek WYPRZEDAŻE od -30% love, fun & fashion Stylizacje 120400 zestawów Blogerek 0Codzienne 25690Do pracy 1329Do spania 59Do szkoły 1171Eleganckie 4276EMO 77Fryzury 0Goth 170Imprezowe 3930Makijaże 0Mój styl 11409Na specjalne okazje 3302Paznokcie 0Po domu 97Romantyczne 2225Sexi 979Sportowe 751Tatuaże 0Vintage 626Wieczorowe 1320Wasze inspiracje 10618Ze 879 Porady modowe porady MODA URODA DZIECKO Forum 332868 dyskusji Najnowsze wpisy Ciekawe dyskusje Szafka szafa każdej mamy Bezrękawniki 464Bielizna dziecięca 1529Bluzki 5098Bluzy 2592Czapki 1450Dodatki 340Dresy 534Kombinezony 776Komplety 2485Koszulki, podkoszulki 1639Kurtki 2531Obuwie 3409Piżamki 296Polary 268Rajstopy i skarpetki 352Spodnie i spodenki 5089Sukienki i spódniczki 4335Śpiochy, pajacyki 1700Wózki i foteliki 433Zabawki 2944Zdrowie i higiena 270Pozostałe 1244Zobacz wszystkie 0 zł + Koszt przesyłki Płatność z góry (przelew) List polecony zł List polecony zł Odbiór zł Opis przedmiotu Do sprzedania mam narzutkę, która pasuje do wszystkiego. Rozmiar na metce to L/XL ale ja noszę S, więc uważam, że rozmiar jest uniwersalny. Kiedy się ją zawiąże bardzo ładnie wszystko maskuje, wiecie kobietki co mam na myśli. Można ją nosić na różne sposoby, związaną mocno lub lekko albo luźno puszczoną. Ma fajne kieszonki na bokach. Przed zakupem proszę proszę o kontakt ;) Bardzo POLECAM! WAŻNE: Przed kliknięciem "kup teraz" proszę o kontakt (chodzi o prowizję). Inaczej do ceny rzeczy doliczę prowizję. Tagi: #letnie bolerko, #używane bolerko, #szare bolerka, Więcej informacji Najnowsze wpisy Ciekawe dyskusje Zaloguj się Zalogowanie się oznacza akceptację regulaminu Prześlij znajomemu Wyślij
1. "Dzieci z Bullerbyn" Kiedy ją czytałam moje zamiłowanie do książek jeszcze się nie ujawniło. Miałam 9 lat, a rodzicie niemal wymuszali na mnie, żebym czytała lekturę. Mimo wszystko, opowieść o sześciorgu dzieci, które wspólnie się bawiły i przeżywały różne przygody do dzisiaj zapadła mi w pamięci. Książka pełna wielu wartości. Opowiada o przyjaźni, silnej więzi, jaka tworzy się między dziećmi. Rozstrzyga wiele sporów, które tworzyć mogą się w głowie młodego ucznia. 2. "Oskar i pani Róża" Przy niej można się popłakać. Przynajmniej ja to zrobiłam. Zaintrygowana, sięgnęłam po tę historię rok temu, po wysłuchaniu wielu dobrych słów od swoich rówieśników, którzy czytali ją w podstawówce. Piękna historia. Zwykła, prosta, ale za to jak piękna i jak mądra. 3. "Ania z Zielonego Wzgórza" Nie jestem pewna, czy jest to lektura, a jeśli tak, to w jakiej klasie się ją czyta. Być może to tylko moja mama kupiła ją, abym nie nudziła się w wakacje. Mimo to, historię Ani czyta się nie odrywając wzroku od książki. Tutaj gratulację dla autorki, która nie tylko wspaniale złożyła każde zdanie, ale też świetnie ukazała postać głównej bohaterki. Młodej nastolatki, która wiele może nauczyć czytelników w jej wieku i nie tylko. Polecam również sięgnąć po kolejne książki opisujące losy Ani. Ja nie żałuje. 4. "Ten obcy" Wydaje mi się, że lektury takie jak ta, są jedynymi książkami, które są polskich autorów i które przeczytałam. A to źle. I chociaż często podejmuje się tego, aby wreszcie wzbogacić biblioteczkę o polskie nazwiska, czuje jakąś wewnętrzną blokadę, wydają mi się niezbyt dobre w porównaniu do zagranicznych. Tutaj autorka przedstawia historię, która bardzo dobrze kształtuje człowieka na odmienność niektórych ludzi. Nie pozwala ich skreślać, a wręcz przeciwnie, chce, aby każdy potrafił wyciągnąć pomocną dłoń i zaprosić do swojego grona znajomych. 5."Opium w rosole" Kolejna lektura polskiego autora, którą czytałam z wielkim zainteresowaniem. I chociaż obiecałam sobie wtedy, że koniecznie sięgnę po inne książki Małgorzaty Musierowicz, do dziś mi się to nie udało, a szkoda. Książka bardzo wartościowa, zresztą jak każda, którą Wam dzisiaj wymienię. Ale kolejnym kryterium, jakie jest bardzo ważne podczas, gdy czytam książkę to styl, jakim została napisana. Tutaj bez zarzutu. 6. "Kamienie na szaniec" Nigdy nie byłam dziewczyną, która lubiła historię jako przedmiot. Nie potrafiłam nic zapamiętać chronologicznie, a daty szybko zamazywały mi się w pamięci. Ta książka zaszczepiła we mnie moje zainteresowanie do II Wojny Światowej. Ukazuje siłę patriotyzmu, upór i determinację. Mówi o młodych ludziach, którzy poświęcili się za naszą Ojczyznę. Czy dzisiaj zrobilibyśmy to samo? 7. "Mały Książę" Długo zastanawiałam się, czy dołączyć ją do tej listy. Ta książka z pewnością utknęła w pamięci wielu uczniów, którzy od momentu jej przeczytania wszędzie, gdzie tylko mogą starają się do niej odwołać. Dla mnie była kolejną lekturą, która nie zrobiła wielkiego "wow". Być może dlatego, że nie potrafiłam sama rozpoznać symboli, jakie w są w zawarte. A jest ich mnóstwo. Dlatego chyba warto ją przeczytać. 8. "Zdążyć przed Panem Bogiem" To trochę dziwne, że zakończyłam na lekturze z gimnazjum i od razu przeniosłam się parę lat do przodu. A mianowicie do klasy maturalnej. Niestety żadna z tych poprzednich lektur, które powinny być omówione w szkole średniej, nie wzbudziła we mnie chęci do pochłaniania jej stron nawet z samej przyjemności. Ale ta Hanny Krall pobiła je wszystkie na głowę i sprawiła, że jednak jakąś lekturę w tej szkole przeczytałam bez żadnego przymusu. Świetna budowa zdań, która idealnie obrazuje wydarzenia o jakich mowa. A mowa tu o eksterminacji Żydów w getcie warszawskim. 9. "Dżuma" Lektura, której przeczytałam dopiero pierwsze 100 stron, ale już teraz czuje, że do samego końca nie zmienię o niej zdania. Jeżeli, ktoś chciałby wiedzieć, co takiego ciekawego jest w książce, która w swoich trzystu stronach opisuje tylko i wyłącznie chorobę, ja spokojnie mogę udzielić tej odpowiedzi. Kilku głównych bohaterów, których historię są zupełnie inne. A wśród nich, opisy ich przeżyć, wewnętrznych przemyśleń, strapień i uciech. Oni nie zmagają się tylko z dżumą, oni zmagają się każdy z samym sobą. Czy im się to uda? A jakie są Wasze ulubione lektury szkolne?
lektura ktora pasuje do wszystkiego